Związek z odzysku ;)
Gdy przypomnę sobie, co myślałam o ludziach po czterdziestce sama będąc zaledwie podlotkiem, to chce mi się śmiać. Takie grzyby to zmurszałe wersje siebie - sądziłam. Nie bawią się, nie uprawiają seksu, nie mają marzeń i nie zakochują się. Podążają codziennie tą samą trasą: praca - sklep - dom. Ich rytm dnia jest przewidywalny do bólu. Nic tylko szykować garsonki i garniaki do trumny. Tak myślałam. Pamiętam też, że często słyszałam westchnienia dorosłych, którzy chcieliby znowu być dziećmi lub mieć te wspaniałe (w ich mniemaniu) dwadzieścia lat. Dziś jestem grubo po czterdziestce, właściwie przed pięćdziesiątką, i powiem krótko - nareszcie mam święty spokój. Taki wewnętrzny. Oczywiście zmagam się na co dzień z różnymi problemami. One są nieodłączną częścią życia. Ale mam w sobie taki kompas, który wskazuje mi, którędy chcę podążać. Czego właściwie chcę albo czego na pewno nie. Na co mam ochotę. Jaką powinnam podjąć decyzję. Wiem, że niczego nie mus...




