Nie bądźmy hipokrytami
zdjęcie pochodzi ze strony: https://www.google.com/search?q=hipokryzja&sxsrf=ALeKk03kkoP4Dz8DvjNkY-eFianaNezpgQ:1605464606491&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=2ahUKEwjzxsbclYXtAhXqlYsKHZUiBGAQ_AUoAXoECBkQAw&biw=1366&bih=657#imgrc=XUmKz9kfYB9vhM
W Polandzie nie może być spokojnie. Tutaj ludzie potrzebują adrenaliny jak powietrza. Zresztą wcale nietrudno o ekscytację, ponieważ tematów podnoszących ciśnienie jest bez liku. Odnoszę wrażenie, że ostatnimi czasy w ogóle nieustannie panuje nerwowa atmosfera. Czegokolwiek się nie dotknie, jakiegokolwiek tematu się nie ruszy, człowiek czuje się, jakby siedział na beczce prochu. Afery polityczne, wirus-zabójca, strajk kobiet, bajzel w oświacie, jeszcze większy w służbie zdrowia... No i wisienka na torcie - po raz kolejny wywaliło kościelne szambo. Na nudę nie można narzekać. W necie aż huczy. Ludzie prześcigają się w przesyłaniu różnorakich memów. W komentarzach - normalka - lecą bluzgi, groźby, wyzwiska, świadczące o tym, że życie wirtualne kwitnie, a podziały społeczne święcą triumfy.
Pozwolę sobie na kilka słów na ostatni z wymienionych tematów. Z góry uprzedzam, że nie mam zamiaru nikogo urazić. Jednocześnie chciałabym zwrócić szczególną uwagę na jedną z dominujących cech naszego społeczeństwa, a mianowicie - hipokryzję. Wielu Polaków unosi się w świętym gniewie z powodu ogłoszenia szokujących faktów i niejasności narosłych wokół reprezentantów władz kościoła katolickiego. Tak jakby do tej pory ta instytucja cieszyła się nienaganną opinią. Jednocześnie ci sami ludzie nadal wspierają jej funkcjonowanie poprzez szereg działań np. przyjmowanie sakramentów, przekazywanie ofiar pieniężnych w kopertach i na tacę, uczestnictwo w mszach i nabożeństwach, posyłanie dzieci na lekcje religii, kupowanie dewocjonaliów czy płacenie za śluby, pogrzeby oraz miejsce na cmentarzach parafialnych. Niejednokrotnie słyszę różne argumenty na wytłumaczenie takiego postępowania. Co powie rodzina? Wszystkie dzieci idą do komunii, to moje też pójdzie, żeby nie było poszkodowane. Nie wypiszę dzieciaka z lekcji religii, bo będzie dyskryminowane przez kolegów. Niech moje dziecko idzie do bierzmowania, bo potem nie dostanie ślubu kościelnego. Nieważne, że niekiedy przez kilka lat musi się do tego sakramentu przygotowywać, jeżdżąc na przymusowe pielgrzymki, do sanktuariów, dawać indeks do podpisania po mszach świętych itp., po czym, gdy tylko biskup namaści mu czoło olejem, przez długie lata nie przekroczy progu obrzydłej już świątyni. Cóż jeszcze? Weźmiemy ślub kościelny, bo jest on związany z piękniejszą oprawą. Ponadto - pójdę do spowiedzi, żeby przyjąć komunię w Boże Narodzenie czy Wielkanoc, bo bez tego święta się nie liczą, choć i tak wiem, że szybko wrócę do starych nawyków i grzechów. Przecież życie według zasad głoszonych w licznych przykazaniach jest zwyczajnie nie do udźwignięcia.
Jeśli uważnie prześledzi się historię kościoła, dojdzie się do wniosku, że instytucja ta niewiele ma wspólnego z wartościami chrześcijańskimi, które same w sobie są piękne i doniosłe. Jeśli oprócz tego na bieżąco śledzi się co chwila wybuchające skandale z prominentnymi osobami w roli głównej, jest się pozbawionym wszelkich złudzeń co do prawości funkcjonowania sprawnie działającej machiny zwanej kościołem katolickim. Ma on na swoim sumieniu odwieczne hamowanie postępu, wpisywanie wybitnych dzieł na indeks ksiąg zakazanych, handel odpustami, działalność inkwizycji, wojny krzyżowe, robienie interesów z nazistami, życie ponad stan, wchodzenie w układy polityczne, prowadzenie dochodowych biznesów, liczne akty pedofilii, homoseksualizm (tak potępiany u wiernych) i romanse z kobietami, narzucanie kobietom podrzędnej oraz służebnej roli względem mężczyzn, intrygi w Watykanie, robienie kariery i pięcie się po jej szczeblach nieraz po trupach...
Często słyszę: "Nie chodzę do kościoła dla księdza". Owszem - nie chodzi się do kościoła dla księdza. Ale czy jesteś pewny/pewna, że msza sprawowana przez człowieka, który nie powinien jej sprawować, jest Bogu miła? Czy zapełniając budynek, w którym się ona odbywa, nie dajesz przyzwolenia na dalsze, nie zawsze zgodne z ideą chrześcijaństwa, działania? Czy idąc do spowiedzi, rzeczywiście wyznajesz swoje grzechy Bogu, czy jednak człowiekowi, który jest omylny, który ocenia twoje postępowanie przez pryzmat własnych przekonań, mniej lub bardziej konserwatywnego podejścia do respektowania przykazań? Na pewno nigdy nie spotkałeś się z taką sytuacją, że za ten sam grzech jeden ksiądz kazał odmówić jakąś modlitwę i po sprawie, a drugi nie chciał dać rozgrzeszenia lub grzmiał z konfesjonału? Czy na serio wierzysz w odpust zupełny, jeśli spełnisz określone przez kościół warunki?
Nie zamierzam nikogo odwodzić od przyjętych przez niego zasad i sposobu myślenia. Mam nadzieję jednak, że każdy w tym kraju w końcu będzie mógł być wolnym człowiekiem, który sam decyduje o sobie i nikt, kierując się swoim osobistym światopoglądem, nie będzie mu narzucał określonego stylu życia w postaci niepisanych nakazów, zakazów, ustaw, uchwał, ostracyzmu społecznego, aktów agresji czy wytykania palcami. Dobrze by było, gdybyśmy wszyscy przede wszystkim postępowali według wyznawanych przez siebie zasad i systemu wartości oraz wyzbyli się hipokryzji. Mieli odwagę nie tylko bulwersować się na wieść o głośnej aferze, ale także okazać swoje oburzenie konkretnym działaniem, mającym jasno dać do zrozumienia, że nie popieramy takiego czy innego stanu rzeczy, że nie chcemy być częścią takiego systemu czy wspólnoty, której pasterz prowadzi swoje owieczki na manowce zamiast we właściwym kierunku.



Komentarze
Prześlij komentarz