Abrakadabra dla cwaniaków

   


  Należę do ludzi, którzy wysoko sobie cenią dane komuś słowo. Może czasami nie działam we własnym interesie, ale jeśli już coś komuś obiecam, staram się za wszelką cenę, by z gęby nie robić cholewy. Ostatnimi czasy na przykład umówiłam się z moją obecną pracodawczynią, że na pewno nie zrobię jej w konia i nawet jeśli znajdę lepszą ofertę, nie zrezygnuję z podjętego ustnie zobowiązania. Oczywiście pojawiła się pokusa w postaci nieco przyjemniejszej posady i to bliżej mojego domu, ale nie poddałam się jej. Obecnie pracuję u wspomnianej pracodawczyni, a nagrodą za lojalność była propozycja umowy na czas nieokreślony, co mnie trochę zaskoczyło i jednocześnie ucieszyło. Któż by się nie cieszył w dzisiejszych czasach ze stabilnego zatrudnienia? 

   Nigdy nie obiecuję czegoś, jeśli nie jestem pewna tego, że dotrzymam słowa. Nigdy też nie podejmuję pochopnych decyzji. W chwilach zawahania proszę o czas na zastanowienie. Wówczas rozważam wszystkie "za" i "przeciw", zanim wreszcie udzielę odpowiedzi. Poza tym jestem już na tyle dojrzałą osobą, że nikt nie jest w stanie namówić mnie na coś, na co absolutnie nie mam ochoty lub co wiązałoby się ze złamaniem którejś z moich zasad. "Nie" oznacza dla mnie "nie", a "tak" znaczy "tak". Proste? Wydawałoby się, że to oczywiste. W końcu w świecie dorosłych ludzi jasny przekaz nie powinien budzić wątpliwości. A jednak nie zawsze tak się dzieje. Dowodem na to jest ma nadal trwająca (jak to pięknie określiła moja Przyjaciółka) odyseja remontowa. 

   Ze wszystkich ekip, z którymi byłam wstępnie umówiona, zaledwie trzy okazały się być odpowiedzialne i słowne. Pozostałe, złożone z pozornie poważnych mężczyzn, bez żenady potraktowały mnie jak zwykłego śmiecia. Tak właśnie się poczułam - jak śmieć. Gama emocji, jakie kotłowały się we mnie, jest bardzo szeroka. Od niepotrzebnie rozbudzonej nadziei i radości poprzez irytację, zszokowanie, żal, aż po wściekłość i furię, która spowodowała, że z moich koralowych usteczek popłynął przebogaty potok wulgaryzmów. Nie mam w zwyczaju rzucać pod czyimkolwiek adresem dosadnych epitetów. Tak zwane brzydkie wyrazy traktuję czasami jako przerywnik ułatwiający odpłynięcie negatywnego napięcia. Ale w stosunku do konkretnych osób nie stosuję tego typu określeń. Tym razem puściły mi nerwy i po prostu po kolejnej idiotycznej wymianie zdań rzuciłam telefon i zaczęłam kląć jak szewc. Usłyszałam od paru miejscowych, że w górach ciężko jest nie kląć. I coś w tym jest. Nawet święty nie zniósłby tego chamstwa, arogancji i bezczelności Panów Fachowców, którym zwyczajnie w dupach się poprzewracało. 

   Jedną z najgorszych grup społecznych są nowobogaccy, którzy dopiero co dorobili się własnej, jako tako prosperującej firmy. Wydaje im się, że trzęsą całą okolicą i są niezastąpieni. Że prosperity będzie trwać po wsze czasy. Traktują kontrahentów jak namolnych intruzów. Kto da więcej, ten jest godzien uścisnąć ich parweniuszowską dłoń. Brak pokory aż poraża. W oczach mienią się tylko srebrniki. Ich słowo nic nie znaczy. Są w stanie oszukać, okłamać, wykorzystać każdego. Żałosne. Dobrze wiem, że życie jest nieprzewidywalne i potrafi dać solidnego kopa. W krytycznych sytuacjach niekiedy i forsa, i koneksje nie pomogą. Niestety wielu wydaje się, że mają pełną kontrolę nad swoim losem i nic nie przeszkodzi im w ich pędzie do pomnażania majątku, w ich rozpychaniu się wszędzie łokciami i nieliczeniu się z innymi. 

   Przed nami kolejny kryzys związany z pandemią. Życzę wszystkim cwaniakom, którzy mnie wykiwali, by ich pomyślna karta odwróciła się i by nadszedł czas, kiedy sami będą szukać klientów chętnych na ich usługi. I aby to klienci dyktowali warunki, a nie odwrotnie. A także tego, by posmakowali porażki. Cwaniaki, nie klienci tacy jak ja. Może nauczy ich to odrobiny szacunku do drugiego człowieka i przypomni im, skąd przyszli, zanim znaleźli się w tym miejscu, w którym są obecnie. Wiem - nieładnie jest życzyć komuś źle. Ale z drugiej strony, od czasu do czasu każdemu przyda się taka lekcja życia. Abrakadabra. Czary - mary. 

    

Komentarze

Popularne posty