Odmarzam
Rząd odmraża gospodarkę, zaś ja odmrażam swój mózg. Doszłam do jako takiej równowagi psychicznej po przenosinach na miejsce tymczasowego pobytu, zanim ostatecznie rozstanę się z miastem P. Czuję się, jakby udało mi się wyrwać z jakiejś trąby powietrznej zasysającej całe moje marne jestestwo. Obecnie żyję ascetycznie, bez używania zbyt wielu przedmiotów, gdyż odstręcza mnie myśl, że rozpruwając kartony i wyciągając jakiekolwiek klamoty, skazałabym się na ponowne ich pakowanie za siedem tygodni. Zatem zauważam, iż można się właściwie bez nich obyć i spokojnie egzystować. Ubrania również ograniczyłam do niezbędnego minimum. Zresztą nie mam najmniejszego powodu, żeby stroić się i pindrzyć.
Dzisiaj przyszłam do pracy. Mam dość siedzenia w domu. Porobiłam, co do mnie należy i od razu jaśniej mi się myśli. Na troski i na kaca (to tak na marginesie) najlepsza jest praca. Jak zasuwasz, nie masz czasu na dzielenie włosa na czworo, międlenia każdego wypowiedzianego słowa, układanie w głowie miliona alternatywnych scenariuszy. Skupiasz się na robocie - im prostsza i męcząca, tym lepiej - i nie zaprzątasz sobie głowy problemami, które były, są i będą. Nie może być tak, że spokój panuje zbyt długo. Trzeba się przyzwyczaić do tego, że przeważnie jest jak jest i zaakceptować takowy stan rzeczy. Zawsze imponowało mi typowo męskie podejście, czyli kompletne nieprzejmowanie się niczym lub prawie niczym. W zasadzie jest to jakaś metoda na przetrwanie rozmaitych burz i zawirowań. Ostatecznie nie na wszystko mamy wpływ, więc po cóż się szarpać. A wyjście z każdej sytuacji jest często pod ręką, lecz niestety nie zawsze je dostrzegamy.
Od miesiąca nie mam telewizora. Pudła czyli. I powiem Wam, że nie żałuję. Nie ma czego. Jestem spokojniejsza, niewiele wiem i nie chcę wiedzieć. Wiedza, z którą nie można nic zrobić, jest bezużyteczna. Nurzam się w błogiej nieświadomości czyhających na mnie zagrożeń i prawdę mówiąc, jest mi z tym dobrze. Dużo czytam. Więcej niż zwykle. Nieraz zakręci mi się łezka w oku, ale czasami wybucham śmiechem. Zwyczajnie. Cieszę się, że wreszcie mogę swobodnie ujeżdżać rowerem po całym mieście. I to z psem! Zamówiłam w necie taką rurkę ze sprężyną i Plama biegnie koło mnie, gdy ja pedałuję. Ma suka moc! Niekiedy muszę przyspieszyć, bo to małe, białe, umięśnione psisko pędzi jakby przed jego nosem dyndał nieustannie oddalający się kawałek kiełbasy. Dyszy dopiero, gdy już przebiegnie kilka kilometrów. Może ona powinna być zaangażowana do pracy w jakichś psich zaprzęgach?!
Za oknami maj, mój ukochany miesiąc. Pogoda jakaś dziwna i zmienna, ale myślę, że taki już po prostu mamy klimat i majowe dni z mojego dzieciństwa i szalonych lat studenckich nigdy nie będą już takie jak dawniej. Teraz jest koronamaj. Ludzie noszą na gębach kagańce, które niestety nie powstrzymują ich przed agresją i chamstwem, czego świadkiem byłam chociażby dzisiaj. Dokąd się spieszą i w jakim celu awanturują? Zwłaszcza ci starsi, na których nie czekają w domu płaczące dzieci ani żadne obowiązki. A tu taki dziadek, w rękawiczkach na dłoniach i jednocześnie bez kagańca, buńczucznie opitolił młodą kobietę, która zaoponowała, gdy pewna starsza pani wepchnęła się chamsko przed nią w kolejkę i czmychnęła do wnętrza sklepu. Pewnie zapomniał, że nie ma już godzin dla seniorów i przywileje się skończyły. Każdy teraz musi swoje odstać. Tak jak bywało za komuny. Młoda kobieta powiedziała, że ma niepełnosprawne dziecko i się spieszy, dlatego poirytowało ją takie bezczelne zachowanie. Dziadka to nie przekonało i na dokładkę obrzucił ją szyderczym komentarzem: " No niemożliwe...". Ludzie dziadzieją.
Chcę normalności, choć nie potrafię jej zdefiniować. Chcę czegoś niemożliwego - wejścia na poprzednie tory codzienności. Wsiadłam do pociągu, który omyłkowo jedzie jakąś okrężną trasą. Ja, która lubię proste i oczywiste rozwiązania, błądzę nie wiedząc, dokąd dotrę. Stoję w rozkroku z założonymi rękoma i tak sobie kontempluję rzeczywistość. Przypatruję się jej z boku i znowu nie wiem, czemu to wszystko, co widzę, ma służyć. Cóż to za kolejna cholernie trudna lekcja...



Komentarze
Prześlij komentarz