Pożyjemy, zobaczymy?

Sytuacja nadzwyczajna trwa. Siedzę w domu wraz z dwoma facetami i sunią. Nie narzekam na brak zajęć, gdyż częściowo spakowałam swoje rzeczy i przewożę je do miejsca tymczasowego pobytu, do którego niebawem się przeniosę. Oprócz tego jeździmy w różnych konfiguracjach do lasu, na lotnisko lub stary poligon wojskowy z naszym niewyżytym psem, który gdyby nie te harce na świeżym powietrzu, całkowicie by zbzikował. W obecnej sytuacji wszyscy psychologowie, socjologowie i psychiatrzy mają idealne pole do obserwacji. Ludzie zachowują się różnie - jedni siedzą w domu jak w klatce i jak zahipnotyzowani gapią się w pudło podające na bieżąco co raz to nowe rewelacje dotyczące pandemii, inni wręcz przeciwnie - szwendają się po sklepach i z przykrością trzeba stwierdzić, iż przeważają w tej grupie ludzie starsi (!), jeszcze inni starają się zachować zdrowy rozsądek i nie zwariować, wobec czego szukają jakichś mniej lub bardziej twórczych zajęć.
Jedno jest pewne - świat po tym wszystkim nigdy już nie będzie taki sam. Może to brzmi pompatycznie, ale warto zwrócić uwagę na to, że do ludzkości dotarła prosta i klarowna prawda - natura bywa przewrotna, okrutna, a człowiek to tylko marny pył, próbujący przetrwać za wszelką cenę. Mści się na nas niedostateczna dbałość o przestrzeganie zasad higieny, podejście do zasad dotyczących kontaktów z innymi (ostrzegam facetów całujących kobiety w dłoń - mogę tą dłonią podbić oko całującego), lekceważące spojrzenie na zbliżające się niebezpieczeństwo, nieprzewidywanie skutków niewystarczającego dofinansowania służby zdrowia, zimna kalkulacja, co się opłaca, a co nie.
Nie mam żadnych wątpliwości, że gdyby nie zbliżające się wybory, w naszym kraju nie miałoby miejsca tak duże zaangażowanie ze strony polityków w próbę zapanowania nad szalejącym wirusem. Szczęście w nieszczęściu, że teraz każdy chce na tym dramacie zbić swój kapitał, który może mu przynieść wymierne korzyści, a społeczeństwu jako takie poczucie bezpieczeństwa.
Obnażone zostały wieloletnie zaniedbania w polskich szpitalach, ich niedofinansowanie oraz braki kadrowe, wynikające z dotychczasowej ignorancji wielu rządów. Czy którykolwiek z polityków odważy się powtórzyć, że jeśli się młodym lekarzom i pielęgniarkom nie podoba, to mają sobie wyjechać za granicę? Ciekawe co mają do powiedzenia ci, którzy jeszcze niedawno pluli na WOŚP, dzięki której tylu pacjentów na przestrzeni lat miało szansę się leczyć. Radość wynikająca z tej akcji, w którą angażuje się od dawna tak wielu członków naszego społeczeństwa, zaburza świadomość, że to kropla w morzu potrzeb, a kwota uzbierana ostatnio nie dorównuje tej przekazanej lekką ręką na telewizję publiczną. To bardzo pięknie, że rząd podejmuje słuszne kroki, zmierzające ku ograniczeniu rozprzestrzeniania się wirusa, jednak sporo ludzi, w tym ja, nie wyrzuciło z pamięci tej skandalicznej ofiary z naszych podatków. Tak na marginesie - głęboko zastanawiam się nad tym, czy w ogóle chcę posiadać pudło, w którym przeważają same bzdety na przemian podwyższające mi ciśnienie, wprowadzające w osłupienie i nużące tak, że bez problemu usypiam po kilku minutach gęgania dobiegającego z tegoż urządzenia.
Zaobserwowałam także, jaki realny wpływ ma władza świecka na władzę kościelną. Żaden. Zamknięto żłobki, przedszkola, szkoły, instytucje kultury, galerie handlowe choć nikt nikogo nie pytał o zdanie w tej kwestii. Państwo zadecydowało, obywatele dostosowali się do wytycznych i to w większości dość karnie. Zaś kościół jako instytucja zupełnie niezależna daje tylko zalecenia, udziela dyspensy i o dziwo pozostawia każdemu prawo wyboru co do sposobu praktykowania wiary. Jednocześnie kościoły były i są otwarte, i niestety nie wszyscy wierni zrezygnowali z uczestnictwa w nabożeństwach na rzecz transmisji w pudle. Dokonanie takiego wyboru mogłoby reszty społeczeństwa nie obchodzić, gdyby nie to, że nikt z nas nie żyje na pustyni i jednak kontaktuje się z innymi, stanowiąc dla nich tym samym zagrożenie. Jedna osoba może zarazić sto kolejnych. Prawda jest taka, że jeśli ludziom nie przedstawi się jednoznacznych nakazów czy zakazów, za nieprzestrzeganie których będą grozić poważne konsekwencje, zawsze znajdzie się grupa niefrasobliwych, egoistycznych i niepoważnych jednostek.
Ludzie wariują. Nawzajem oskarżają się albo o nieodpowiedzialne zachowanie, albo o panikarstwo. Robią zapasy, a i tak codzienne łażą do sklepu, bo a nuż te zapasy okażą się niewystarczające. Dzieci i młodzież stękają, że nauczyciele jednak wysyłają im jakieś zadania do wykonania. Rodzice uczniów obgryzają pazury w obawie o egzaminy i matury. Jeszcze nie tak dawno temu słyszałam, że ten czy tamten, na nic nie ma czasu, a dziś słyszę marudzenie, że od tego siedzenia można dostać pierdolca. Płacze turystyka, a także mali i średni przedsiębiorcy. Obecnie w lepszej sytuacji są ludzie żyjący z zasiłków niż pracujący i skazani na bezpłatne urlopy, obcięte pensje czy plajtę. Brakuje lekarzy i pielęgniarek oraz odzieży ochronnej dla personelu medycznego.
Z drugiej strony nareszcie ziścił się sen prawicowych kręgów o spędzaniu wspólnego czasu przez rodziny, zamiast tłumnego odwiedzania centrów handlowych. I to nie tylko w niedziele! Sporo spraw można załatwić przez Internet bez wychodzenia z domu i stania w kosmicznych kolejkach. Przyznam, że i mnie ułatwiło to życie. Nagle okazuje się, że Internet to nie samo zło. Umożliwia choćby lekcje on - line i wspólną pracę nad projektem. Dzieci muszą na chwilę przestać trzaskać w CS-a, żeby wykonać zadanie z matmy, polaka czy innego przedmiotu. Członkowie rodziny mają okazję przyjrzeć się sobie z bliska po raz pierwszy od niepamiętnych czasów. Może to być bardzo pouczające doświadczenie ;) Wszyscy możemy przekonać się, jakim jesteśmy społeczeństwem. Czy tym razem wygra odpowiedzialność i mądrość nad słynnym stwierdzeniem, że zasady są po to, żeby je łamać? Pożyjemy, zobaczymy...


Jesteś bezwzględną obserwatorką rzeczywistości. Wszystko widzisz.
OdpowiedzUsuńDziękuję Kurko :* Wiesz, czasami wolałabym pewnych rzeczy nie widzieć...
UsuńSamo sedno
OdpowiedzUsuńW punkt... I tez co jest kojace i przerazajace zarazem, wszyscy jedziemy na tym samym wozku. Rzadko nam sie to zdarza, aby wszyscy mieszkancy planety nagle znalezli sie w podobnej sytuacji... Lokalnie obserwuje wielkie poruszenie, oferty pomocy wszelakiej ludziom, ktorzy izoluja sie w domach. Krzepiace.
OdpowiedzUsuń