Moja przyjaciółka - Plamka





   Od półtora tygodnia jestem... Właśnie, kim jestem? Właścicielką? Nie. Panią? Też nie. Chyba po prostu jestem przyjaciółką. Psa. A właściwie kochanej terierki o imieniu Plama. Wzięliśmy ją do naszego domu od rodziny, która z różnych przyczyn nie mogła się nią dłużej zajmować. Oto Plama: półtoraroczna, prawie cała biała sunia. Ma tylko kilka plamek na prawym uchu i brązową otoczkę wokół prawego oka, przez co wygląda, jakby miała limo nabite podczas jakiejś ostrej, psiej walki. W zasadzie byłoby to całkiem możliwe, gdyż Plama, jak to prawdziwy terier, jest waleczna, odważna i nieustępliwa. Rzadko który pies wywołuje u niej radosną reakcję potwierdzoną machaniem ogona. W stosunku do pozostałych osobników, zwłaszcza napalonych samców, przyjmuje postawę mówiącą: "Nie zbliżaj się, bo porachuję kości". Zupełnie jak w piosence Brodki. Poza tym jest inteligentna, szybko się uczy, choć bywa też uparta.
   Na szczęście wobec ludzi Plama zachowuje się nienagannie. Jest radosna, łagodna i żądna pieszczot. Oczywiście, będąc w domu, pilnuje go, więc jakiś szabrownik, chcący opędzlować chatę, nie ma szans. Plama narobi takiego hałasu, że postawi na nogi całą okolicę. Oprócz tego jest to piesek żywotny, który codziennie musi dostać niezły wycisk na dworze. Udajemy się w tym celu nad pobliską rzekę i rzucamy jej wiele razy (nie liczę nawet ile, bo to bez sensu) jej ukochaną piłeczkę. To psisko nie do zdarcia. Może aportować w nieskończoność i gdy jednak odmawiam dalszego rzucania, ponieważ ja i moje ramię jednak jesteśmy do zdarcia, Plama jest niepocieszona. Mimo tego, że dyszy jak parowóz, przysiada od czasu do czasu, nie widzi powodu do przerwania zabawy. Trudno. W końcu musi się pogodzić, że idziemy do domu i to bez dyskusji.
   Po wyhasaniu wpada do mieszkania, pożera swoją porcję karmy, marchewki i wypija wodę, po czym pada na dywanie i czeka. Wieczór to pora głaskania, przytulania i miziania za uszkami. Otrzymując dowody miłości, Plamka usypia. Czasami chrapie. Mój facet ma nareszcie godnego przeciwnika w tej konkurencji ;) Gdy my udajemy się na odpoczynek, ona drepcze do swojego kojca, zwija się w kłębek i zapada w głęboki sen. Rano wstaje dopiero, gdy my wstajemy. Nie piszczy, nie kręci się, tylko spokojnie śpi. To pies stworzony dla naszej rodziny nocnych Marków. Nienawidzimy rannych pobudek i Plama też. Gott sei Dank!
   Jesteśmy rodziną lubiącą aktywnie spędzać czas, przebywać na świeżym powietrzu, więc taki pies czuje się z nami dobrze. A my z nim. Mimo tego, że znamy się krótko, szybko przywiązaliśmy się do siebie i nie wyobrażam sobie mojego domu bez tego małego stworzenia. Idąc z pracy, cieszę się na myśl, że pójdę z tą łobuzicą na spacer. Nieraz, gdy patrzę w te jej wielkie, czarne oczy, dostrzegam ogrom uczuć, emocji, zrozumienie. Mówcie, co chcecie, ale ja nie wierzę, że wszystkie zwierzaki kierują się tylko instynktem. A psy to już absolutnie. Pies to prawdziwy przyjaciel, dlatego nie jestem właścicielką czy panią Plamki, lecz jej przyjaciółką.




Komentarze

  1. Jest cudna, a w jej oczach można wyczytać nieustającą chęć do zabawy i pytanie "co teraz, co jeszcze będziemy robić Przyjaciółko".

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty