Co ma kobieta z setką jaj?

   Ostatnie spotkanie na szczycie z moimi koleżankami obfitowało w wiele ważkich tematów i uwag. W trakcie naszej dysputy pojawił się pewien problem, który postanowiłam naświetlić, gdyż skłonił mnie do rozważań. Chodzi o jaja. Nie takie kurze, lecz męskie. Często słyszy się, że ktoś ma jaja lub ich nie ma. Że ten facet ma jaja albo i nie. Wiele kobiet, przejawiających zachowania przypisywane mężczyznom, określanych jest jako kobiety z jajami. Co to znaczy - mieć jaja? Oczywiście chodzi o twardość, moc, decyzyjność i niezłomność w wielu sprawach. Takiemu komuś z jajami nikt nie podskoczy i nikt go nie wykiwa. Z kolei ktoś ich pozbawiony jest skazany na drwiny, pobłażliwe traktowanie i towarzyski niebyt.
   Chciałabym się jednak skupić na kwestii językowej. Bo dlaczego o twardzielach i twardzielkach mówi się, że mają akurat jaja??? A czemu nie cycki albo jajniki? Skoro atrybutem męskości są jaja lub ewentualnie penis, dlaczego nie utarło się, że można też nosić jako "stalowy" symbol piersi, które bezwzględnie kojarzą się z kobiecością? Przecież te słynne jaja wcale nie powinny być stawiane na piedestale, gdyż są zwyczajnie... miękkie. No bo proszę się zastanowić - gdy widzimy piłkarzy ustawiających się przed rzutem karnym na meczu piłki nożnej, to cóż oni chronią oprócz swojej bramki? No? Właśnie. Jądra to chyba jednocześnie pięta Achillesa. I dlaczego akurat mężczyźni i stereotypowo pojmowana męskość oznacza twardy charakter?
   Znam wielu facetów z tak zwanymi jajami i powiem Wam, że owszem, są oni niezłymi bykami, na co dzień nie pieprzą się w tańcu, lecz gdy przychodzą kryzysowe sytuacje, często wymiękają. Wpadają w popłoch, gdy na horyzoncie widać zmierzającą ku nim katastrofę. Popełniają masę błędów, rozklejają się, nie radzą emocjonalnie. Kto ich wówczas najczęściej wspiera? Kobiety. Nie kumple, z którymi mogą co najwyżej się schlać do nieprzytomności i z którymi mogą złorzeczyć na cały świat. Tylko kobiety. One przeważnie, a mam tu na myśli kobiety z jajami, cyckami czy inną twardą częścią ciała, one siadają i odkładają na bok bzdurne narzekanie, jojczenie i własny interes. Zaczynają główkować, jak by tu zaradzić problemowi, jak uchronić rodzinę przed kataklizmem, jak przede wszystkim uratować przed nim swoje potomstwo i swojego zagubionego jak dziecko we mgle faceta.
   Kobiety, które mnie otaczają, którymi się też sama świadomie otaczam, to nie mamejowate babki bez kręgosłupa, głowy na karku i rąk gotowych do niesienia pomocy. To prawdziwe, najprawdziwsze twardzielki, które potrafią ogarnąć dom, pracę, osobiste perypetie, opiekują się schorowanymi lub leciwymi członkami rodziny, latają po lekarzach, załatwiają sprawy nie do załatwienia. Nie na darmo ukuło się ludowe powiedzenie, że gdzie diabeł nie może, tam babę pośle. Babę, nie chłopa. A prosty lud wie, co robi, tworząc takie przysłowia. W prostocie tkwi mądrość. Kiedyś usłyszałam, że mężczyzna jest głową rodziny, a kobieta szyją, która tą głową kręci. Albo, że mężczyźni rządzą światem, a mężczyznami kobiety... Coś w tym jest. I często, gdy widzę zbitego jak pies faceta, wiem, że potrzebuje pomocy i poszuka jej w końcu u kobiet. Tych słabych, bezbronnych i delikatnych. Lezie do takiej baby, do tego "puchu marnego i wietrznej istoty", bo wie, że ona go wysłucha i nie będzie upijać, a przy tym rzucać kurwami, tylko realnie pomoże.
   Kobiety dźwigają ogrom obowiązków, choć często nie słyszą za to żadnego "dziękuję". Poryczą sobie w kącie (przecież są takie emocjonalne;), obetrą łzy i idą do przodu. Mnóstwo spraw, jakimś cudem niekiedy, godzą ze sobą i nikt nie uważa, że robią coś nadzwyczajnego. A tymczasem w miarę ogarnięty facet, który potrafi pogodzić pracę i życie rodzinne, jest uznawany za herosa. Ma chłop jaja, że jedną ręką ubija interesy, a drugą buja wózek z dzieckiem. Ma jaja, że nie da sobie w kaszę nadmuchać, a i w mordę przywali, kiedy zaistnieje taka potrzeba. Ma jaja, gdy postawi się szefowi, żonie, komukolwiek, byleby się postawić. I też ma jaja, gdy zapierdala na drodze, zostawiając w tyle wszystkie cipy. A kobieta? Co ma kobieta, która też ma jaja, prawdę mówiąc setki jaj, lecz każdy ma to w części ciała nazywanej dupą? No co?

Komentarze

  1. Hahahahaha. Genialne!! Że też sama nie wpadłam na ten fenomen. A rację przyznaję bez dwóch zdań. Chociaż czasami jestem tą miękką emocjonalną cipą, to niejednokrotnie musiałam spiąć dupę i potrząsnąć chłopem żeby się nie mazgaił. Kobieta z cyckami. Tak! Od dzisiaj tak właśnie będę mówić o twardzielkach. Genialne!

    OdpowiedzUsuń
  2. przeczytane, zasłyszane: jaja? są miękkie i delikatne. Za to cipka zniesie prawdziwy łomot i czasem nawet jej dobrze : )

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem tak. Kobieta to realna pomożycielka z milionem twardych jaj gotowych na wszystko��������������‍⚕️��‍����‍����‍⚖️��‍����‍����‍����‍����‍����‍����‍����‍����‍����‍����‍����‍♀️��️‍♀️��‍♀️��‍♀️��������

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty