Słońce chce wypalić dziurę w Ziemi
Żaru z nieba ciąg dalszy. Słońce chce wypalić dziurę w Ziemi. Niebo od rana błyszczy czystym, niczym nieskażonym błękitem. Wielu ludzi jęczy, że gorąco ich zabija. Mnie też nie do końca służy, jednak wolę ten upał i słońce niż szaroburość i pizgawicę dnia codziennego, gdy tylko zagości u nas jesień, a potem długa i byle jaka zima. Piję cały dzień. Na przemian piwo, kawę i wodę. Wypacam to natychmiast. I dalej piję. Czytam, również na przemian - po polsku, potem po niemiecku. Słucham niemieckich wiadomości i różnych krótkich reportaży. Gdybym została tu na cały miesiąc, zaczęłabym śnić w tym języku. Zresztą w okresach wzmożonej nauki śniłam, relacjonując po niemiecku to, co się dzieje we śnie, jakbym była jakimś lektorem w filmie. Strasznie dziwne. Mózg wariuje czasami.
Obejrzałam też kilka nagrań z Białegostoku. Po polsku, a jakże. Byłam i nadal jestem przerażona tym, co zobaczyłam. Zastanawiałam się nad tym, co czuli uczestnicy marszu otoczeni kordonem policyjnym, przez który przedzierali się napastnicy ze swoimi petardami, jajkami, kamieniami, wygrażający pięściami i rzucający wulgarne teksty. Wśród idących spokojnie ulicami byli nie tylko ludzie należący do ruchu LGBT, lecz także członkowie społeczeństwa popierający ich prawo do równego traktowania. Były kobiety z dziećmi. Niektóre maluchy płakały wystraszone ogromem otaczającej ich agresji. Pomyślałam, że ja - mała, drobna kobieta nie miałabym żadnych szans w starciu z wielkimi byczkami każącymi mi wypierdalać, startującymi do mnie z łapami, drącymi się nad moją głową. Co by się działo, gdyby marsz nie był chroniony przez policję?
Jedno społeczeństwo, a taki rozdźwięk, taki podział. Ziemia, po której chodzimy, jak widać, nie jest dla wszystkich. I to wszystko odbywa się za przyzwoleniem (wcale nie cichym) wielu polityków i hierarchów kościoła. Niby wszyscy są równi, ale to nieprawda, gdyż wyłącza się spod tego prawa tych, którzy nie chcą przyjąć narzuconej retoryki, stylu życia i myślenia. Niby mamy kochać bliźniego swego jak siebie samego, ale gdy ów bliźni jest gejem lub lesbijką, to już niekoniecznie. Podobno Bóg kocha każdego człowieka, lecz według nauki kościoła, brzydzi się "sodomitami". Dla tych biorących Biblię za wzór postępowania i bezpośrednio oraz bezkrytycznie przyjmują jej przesłanie, mam małą niespodziankę - wszyscy jesteśmy zboczonym pomiotem, pochodzącym od pierwszej kobiety i pierwszego mężczyzny, którzy zaludnili Ziemię. Tak przynajmniej wynika z Księgi Rodzaju.
Antysemici - dla Was też mam niusa: nienawidzicie Żydów, bo przyczynili się do ukrzyżowania Jezusa i według Was po dzień dzisiejszy nieustannie pociągają za sznurki na całym świecie oraz knują przeciwko gojom, a tymczasem Jezus był Żydem, jego mamusia również. Wy, którzy zdzieracie stopy do krwi idąc na Jasną Górę ze wszystkich zakątków kraju - udajecie się tam, by oddać cześć Matce Bożej - Żydówce. Mało tego, wielu Polaków uważa Maryję za królową Polski, a Jezusa za króla, a jednocześnie nienawidzi "żydostwa" w każdej postaci. Nie pojawia się tu pewna sprzeczność? Pomijając kwestie narodowościowe, czy Chrystus nie niósł przypadkiem przesłania pełnego miłości do WSZYSTKICH, nawet do wrogów? Istnieją przecież nawet modlitwy za nieprzyjaciół. Skoro zatem prawicowym kręgom przyświecają hasła typu: "Bóg, Honor, Ojczyzna" i Bóg jest na pierwszym miejscu w tym trio, to może warto by się zastanowić nad głębią swojej wiary i czy przypadkiem ten Bóg nie jest tylko pustym słowem, hasłem na transparencie.
Znam różnych ludzi - hetero, homo, starych i młodych, bogatych i biednych, mądrych i niezbyt mądrych, dobrych, życzliwych i wrednych. Nieraz toczę z nimi dyskusje lub po prostu luźne rozmowy. Zawsze staram się zrozumieć tę drugą stronę. Dopuszczam do siebie możliwość, że po naszej rozmowie każdy zostanie przy swoim zdaniu i w ogóle mi to nie przeszkadza. Mam dobrego kolegę, który jest gejem. Nawet mój syn się z nim koleguje i wyobraźcie sobie, że nie boję się, że przez to kolegowanie moje dziecko stanie się homoseksualistą. Znam jeszcze kilka innych osób homoseksualnych. Nigdy nie wzbudzało to we mnie niezdrowego zainteresowania. Nie przeszkadza mi inność w żadnym wydaniu o ile nie czyni ona komukolwiek krzywdy. Staram się szanować każdego człowieka, który mnie szanuje. Pomagam innym niezależnie od tego, kim są albo kim nie są. I chciałabym wierzyć, że jak bajkach - dobro zawsze zwycięża. Lecz rozglądając się wokół i widząc te dantejskie sceny, które mają miejsce w naszym kraju, zaczynam się bać, że życie to jednak nie bajka.
Może to palące Słońce powinno w pizdu spalić tę błękitną kulę? Ludzkość nie zasługuje na kontynuację swego gatunku.
PS Dodaję mem, który krąży po necie i który bawiąc uczy. Autor: andrzejrysuje.pl.
Obejrzałam też kilka nagrań z Białegostoku. Po polsku, a jakże. Byłam i nadal jestem przerażona tym, co zobaczyłam. Zastanawiałam się nad tym, co czuli uczestnicy marszu otoczeni kordonem policyjnym, przez który przedzierali się napastnicy ze swoimi petardami, jajkami, kamieniami, wygrażający pięściami i rzucający wulgarne teksty. Wśród idących spokojnie ulicami byli nie tylko ludzie należący do ruchu LGBT, lecz także członkowie społeczeństwa popierający ich prawo do równego traktowania. Były kobiety z dziećmi. Niektóre maluchy płakały wystraszone ogromem otaczającej ich agresji. Pomyślałam, że ja - mała, drobna kobieta nie miałabym żadnych szans w starciu z wielkimi byczkami każącymi mi wypierdalać, startującymi do mnie z łapami, drącymi się nad moją głową. Co by się działo, gdyby marsz nie był chroniony przez policję?
Jedno społeczeństwo, a taki rozdźwięk, taki podział. Ziemia, po której chodzimy, jak widać, nie jest dla wszystkich. I to wszystko odbywa się za przyzwoleniem (wcale nie cichym) wielu polityków i hierarchów kościoła. Niby wszyscy są równi, ale to nieprawda, gdyż wyłącza się spod tego prawa tych, którzy nie chcą przyjąć narzuconej retoryki, stylu życia i myślenia. Niby mamy kochać bliźniego swego jak siebie samego, ale gdy ów bliźni jest gejem lub lesbijką, to już niekoniecznie. Podobno Bóg kocha każdego człowieka, lecz według nauki kościoła, brzydzi się "sodomitami". Dla tych biorących Biblię za wzór postępowania i bezpośrednio oraz bezkrytycznie przyjmują jej przesłanie, mam małą niespodziankę - wszyscy jesteśmy zboczonym pomiotem, pochodzącym od pierwszej kobiety i pierwszego mężczyzny, którzy zaludnili Ziemię. Tak przynajmniej wynika z Księgi Rodzaju.
Antysemici - dla Was też mam niusa: nienawidzicie Żydów, bo przyczynili się do ukrzyżowania Jezusa i według Was po dzień dzisiejszy nieustannie pociągają za sznurki na całym świecie oraz knują przeciwko gojom, a tymczasem Jezus był Żydem, jego mamusia również. Wy, którzy zdzieracie stopy do krwi idąc na Jasną Górę ze wszystkich zakątków kraju - udajecie się tam, by oddać cześć Matce Bożej - Żydówce. Mało tego, wielu Polaków uważa Maryję za królową Polski, a Jezusa za króla, a jednocześnie nienawidzi "żydostwa" w każdej postaci. Nie pojawia się tu pewna sprzeczność? Pomijając kwestie narodowościowe, czy Chrystus nie niósł przypadkiem przesłania pełnego miłości do WSZYSTKICH, nawet do wrogów? Istnieją przecież nawet modlitwy za nieprzyjaciół. Skoro zatem prawicowym kręgom przyświecają hasła typu: "Bóg, Honor, Ojczyzna" i Bóg jest na pierwszym miejscu w tym trio, to może warto by się zastanowić nad głębią swojej wiary i czy przypadkiem ten Bóg nie jest tylko pustym słowem, hasłem na transparencie.
Znam różnych ludzi - hetero, homo, starych i młodych, bogatych i biednych, mądrych i niezbyt mądrych, dobrych, życzliwych i wrednych. Nieraz toczę z nimi dyskusje lub po prostu luźne rozmowy. Zawsze staram się zrozumieć tę drugą stronę. Dopuszczam do siebie możliwość, że po naszej rozmowie każdy zostanie przy swoim zdaniu i w ogóle mi to nie przeszkadza. Mam dobrego kolegę, który jest gejem. Nawet mój syn się z nim koleguje i wyobraźcie sobie, że nie boję się, że przez to kolegowanie moje dziecko stanie się homoseksualistą. Znam jeszcze kilka innych osób homoseksualnych. Nigdy nie wzbudzało to we mnie niezdrowego zainteresowania. Nie przeszkadza mi inność w żadnym wydaniu o ile nie czyni ona komukolwiek krzywdy. Staram się szanować każdego człowieka, który mnie szanuje. Pomagam innym niezależnie od tego, kim są albo kim nie są. I chciałabym wierzyć, że jak bajkach - dobro zawsze zwycięża. Lecz rozglądając się wokół i widząc te dantejskie sceny, które mają miejsce w naszym kraju, zaczynam się bać, że życie to jednak nie bajka.
Może to palące Słońce powinno w pizdu spalić tę błękitną kulę? Ludzkość nie zasługuje na kontynuację swego gatunku.
PS Dodaję mem, który krąży po necie i który bawiąc uczy. Autor: andrzejrysuje.pl.



Zgadzam się. Myślę, że powinniśmy rozważyć sens dalszego rozmnażania się i sprowadzania potomstwa na ten świat.
OdpowiedzUsuńTakie jest właśnie głupie myślenie ludzi, którzy nienawidzą, a nie wiedzą kogo i za co. Cóż więcej mogę dodać? - wszystko zawarte w Twoim wpisie. Podpisuję się rękami i nogami. Precz z rasizmem!
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się mem. Uważam, że każdy powinien wziąć sobie do serca słowa psingwina i stosować je w życiu, w każdej sytuacji. Ale cóż, w naszym kraju nie ma kultury.
OdpowiedzUsuńPhh! NAJWIĘKSZA HIPOKRYZJA! Ci krzyczący "Bóg, Honor, Ojczyzna",pierwsi rzucą kamień, widziałam żegnających się lewą ręką; Honor? uderzyć, pobić kobietę, dziecko, kogokolwiek?; Ojczyzna to wielkie słowo, niesie całą tradycję i historię, której nie znają więc skąd mogą wiedzieć, co dla ojczyzny jest najlepsze. Prawdziwy patriota segreguje śmieci, oszczędza wodę, nie wykrzykuje pustosłowia...
OdpowiedzUsuń