Czego szukasz w Tatrach?

   Kiedyś przy obiedzie w pracy usłyszałam od kolegi, że nie cierpi polskich Tatr, ponieważ pełno bydła snuje się po szlakach i od tego ludzkiego mrowia można dostać szału. Zadałam mu pytanie, po jakich szlakach się włóczył. Oczywiście chodziło mu o te najczęściej atakowane. Podałam mu kilka propozycji miejsc, w których przy dobrych wiatrach można spotkać maksymalnie kilka osób, zwłaszcza, gdy wybierze się w góry wcześnie rano, a nie koło południa. "Ranek - panek" - mawiają górale, zatem należy wstać co najmniej o szóstej i na szlaku być już około siódmej. Wówczas jest szansa na rozkoszowanie się pięknem tatrzańskiej przyrody w spokoju.
   Zamiast drałować na Giewont czy Kasprowy albo nad Morskie Oko, idźże człowieku w Zachodnie Tatry. Pofatyguj się na Bystrą i Błyszcz. Zapewniam, że dostaniesz w kość, ale będziesz oszołomiony prawdziwymi cudami natury. Wybierz się na Wołowiec czy Jarząbczy albo Starorobociański Wierch. W Wysokich Tatrach polecam przełęcz Krzyżne. Dech zapiera widok Czarnego Stawu pod Rysami, Rysów, Wielkiej Siklawy i nawet Gerlacha. Oczywiście wybierz się wcześnie rano. Jeśli masz jaja udaj się na Kozi Wierch. Możesz także porwać się na Granaty, przełęcz Zawrat czy moją ukochaną Świnicę. Są trochę oblegane, ale nie tak jak najpopularniejsze szczyty.Tylko na Boga - nie idź w te miejsca, jeśli jesteś świeżakiem lub masz lęk wysokości. I błagam, kup sobie dobre buty, miej przy sobie odpowiednio zapakowany plecak. Nawet, gdy rano jest piękna pogoda, zabierz ze sobą kurtkę. Zawsze przemyśl, ile musisz wziąć pożywienia i napojów. Sprawdź na mapie, ile orientacyjnie potrzebujesz czasu na pokonanie trasy. Ja zawsze doliczałam jeszcze dodatkowy czas, mając na uwadze różne niespodzianki po drodze. Często szłam szybciej niż zakładałam, ale nigdy, przenigdy nie pozbyłam się pokory, której uczą góry. Najważniejszy jest zdrowy rozsądek. Nieraz cofałam się przed zdobywaniem szczytu, gdyż nadchodziła burza.
   Żal mnie ogarnia, gdy widzę ludzi, którzy nie powinni iść w góry, którzy lezą z czystej próżności, tylko po to, by zrobić sobie selfie, które następnie błyskawicznie ląduje w necie. Nie ma w tym żadnej prawdziwej pasji, miłości do przyrody, radości z przeżywania niepowtarzalnej chwili. Nękają biedne konie, bo nie chce im się ruszyć dupy i na własnych nogach przejść nad Morskie Oko. Kasprowy "zwiedzają" wjeżdżając kolejką. Nawet Gubałówka przekracza ich możliwości fizyczne, więc młode i zdrowe osobniki zasuwają wagonikiem w parę minut i włóczą się bez sensu. Wszędzie zostawiają ślady swojego pobytu - papierki, puszki po piwie, butelki i inny syf. Snują się jak ćmy i to oni właśnie zapychają Tatry i okoliczne miejscowości. Tworzą korowód na Krupówkach, na targowisku, o Giewoncie nie wspominając. A po powrocie do domu ogłaszają wszem i wobec, że nie cierpią Tatr, bo są zatłoczone.




Komentarze

Popularne posty