Nauka języka obcego - fascynująca przygoda

   Jak się uczyć języka obcego? Przede wszystkim należy sobie uzmysłowić, że uczymy się go nie dla kogoś, nie dla wyniku egzaminu czy sprawdzianu, lecz po to, aby móc się nim swobodnie posługiwać, gdy zajdzie taka potrzeba. Niezwykle istotna jest silna motywacja wypływająca z wnętrza. Wszelkie motywatory zewnętrzne są mniej skuteczne. Satysfakcja, płynąca z samodzielności i niezależności uwarunkowanej znajomością języka, jest nieoceniona. Bo czyż to nie wspaniałe uczucie, że można bez zahamowań porozmawiać z obcokrajowcem? Załatwić coś w urzędzie, na poczcie, swobodnie poruszać się po świecie, zwiedzać, czytać, po prostu radzić sobie w rozmaitych sytuacjach? Powiem to na podstawie własnego doświadczenia - to cudowne, niezwykłe, fascynujące!
   Należy uczyć się systematycznie. Nie robić zbyt dużych przerw. Najlepiej uczyć się codziennie. Tak, tak, już widzę oczyma wyobraźni te krzywe miny czytających to osób... Codziennie??? Tak - codziennie. Lecz nie za dużo. Wystarczy nieraz naprawdę intensywne pół godziny, a nawet piętnaście minut, jeśli chcemy coś tylko powtórzyć. W związku z tym, że ja jestem nieco wykolejona na tym punkcie i nauka języka jest moją pasją, uczę się codziennie dłużej niż napisałam wyżej. Czasami w przeciągu dnia sięgam po notatki czy inne źródła kilkakrotnie, po kilkanaście minut. Robię sobie przerwy, by potem wrócić do trudnego zagadnienia. Powtórki, przeplatane przerwami przeznaczonymi najlepiej na jakiś ruch, nie na ślęczenie w telefonie albo przed komputerem, to najlepszy odpoczynek dla mózgu.
   Oprócz tego trzeba stosować metodę małych kroków. Gdy zaczęłam uczyć się języka niemieckiego, nigdy wcześniej nie mając z nim do czynienia, ogrom wiadomości nieco mnie przerażał. Pomyślałam (i nadal niekiedy napadają mnie takie ponure myśli), że nigdy, przenigdy nie będę płynnie posługiwała się tym językiem. Te wszystkie odmiany, rodzajniki, wyjątki, rekcje (nie mylić z erekcją;) przyprawiały mnie o zawrót głowy. Jednak mój kuzyn, będący z kolei fanem języka angielskiego, udzielił mi mądrej rady: "małymi krokami do przodu". I tak też zaczęłam robić. Pomalutku, po trochu zgłębiałam tajniki "niemca" i... zakochałam się w nim bez pamięci.
   Pamiętajmy o tym, że systematyczna nauka zwiększa nasze możliwości uczenia się. Mózg ćwiczony jak bicek na siłce również wyrabia się, staje się bardziej elastyczny, chłonny, spragniony odżywek w postaci czystej wiedzy. Poza tym ludzie uczący się ustawicznie, rzadziej chorują w późniejszym wieku na Alzheimera. Nieraz z przerażeniem dochodzę do wniosku, że chyba największą stratą byłaby dla mnie właśnie choroba, która pozbawiłaby mnie tego, czego zdążyłam się już nauczyć. To tak, jakby ktoś mi wyczyścił twardy dysk bez zapisywania kopii zapasowych. Porażka totalna. Tyle roboty na nic. Mam jednak nadzieję, że to się nigdy nie stanie. Zauważyłam, że nie potrzebuję już wiele czasu, by przyswoić nowy materiał albo powtórzyć "stary". Główka pracuje ;)
   Dobrze jest, gdy prowadzi nas dobry, rzetelny nauczyciel. Taki, który przygotowuje dla nas ciekawe zajęcia, wyciska z nas siódme poty, nie idzie na żywioł bez przemyślenia lekcji i trochę zdejmuje z nas odpowiedzialność za proces uczenia. Taki doświadczony nauczyciel wie, jak nami pokierować, od czego zacząć i czego po kolei wymagać. Oczywiście spora część odpowiedzialności spoczywa na nas samych, bo to nam przede wszystkim powinno zależeć na nauce, to my często wydajemy ciężkie pieniądze na zajęcia i to my potem będziemy zdani sami na siebie, kiedy przyjdzie nam zmierzyć się z nieoczekiwaną sytuacją za granicą. Inwestujemy w siebie, bo tego CHCEMY. Inwestycja z musu wiąże się z ciężarem, niechęcią i frustracją.
   Im więcej się uczę, tym częściej dochodzę do wniosku, że w nauce języka, oprócz silnej motywacji i wiary we własne możliwości oraz systematyczności, niezwykle ważna jest... pokora. Za żadne skarby nie wolno popadać w samouwielbienie. Satysfakcja - super. Pycha - bebe! Pokora, pokora i jeszcze raz pokora. Ona zmusza do nieustannych ćwiczeń, walki o progres. Pyszny człowiek myśli: "Ależ ja jestem zajebisty". I na tym zazwyczaj poprzestaje. Pokorny myśli: "CHCĘ się jeszcze nauczyć tylu rzeczy, więc dupa w troki i do roboty!". I nieraz pada na twarz, lecz sięga po tę przeklętą książkę, ćwiczenia, zeszyt ze słówkami czy urządzenie mobilne z zainstalowanym programem do nauki.
   Nauka języka obcego nigdy się nie kończy - to też trzeba wziąć pod uwagę. Uczymy się całe życie. Poznajemy i odkrywamy ciągle nowe zakamarki wiedzy. To przygoda, która trwa nieustannie. Zatem, jeśli chcesz się uczyć jakiegoś języka, zastanów się dobrze. To także ciężka praca. Krew, pot i łzy, ale i radość, szczęście i niezależność. No chyba, że nie wstydzisz się powiedzieć: "Nicht verstehen" zamiast ewentualnie: "Ich verstehe nicht. Bitte, könnten Sie langsam sprechen?".

Komentarze

Popularne posty