Damsko-męskie konfiguracje
Jestem kobietą. Mam na co dzień do czynienia z wieloma mężczyznami i bardzo lubię ich towarzystwo, chętnie zapoznaję się z ich punktem widzenia na różne sprawy oraz przypatruję się ich zachowaniu w rozmaitych sytuacjach. I żeby było sprawiedliwie - obserwuję również kobiety. W ogóle relacje damsko-męskie stanowią dla mnie ciekawy materiał do rozważań.
"Paczę, paczę" i widzę. Widzę i mężczyzn, którzy ulegli mentalnej, społecznej transformacji na przestrzeni ostatnich kilku dziesięcioleci, i takich, że się wyrażę - hołdujących wielowiekowej tradycji.
Widzę Mężczyznę jako figurę reprezentującą transformację. I jakiż on jest ten Mężczyzna Przetransformowany? Zaradny, pracowity, a jednocześnie nieobawiający się etykiety rozmamłanego tatuśka chodzącego na spacerki z niemowlakiem umoszczonym w wózku lub w nosidełku. Ogarniający finanse, pracujący, a jednocześnie idący na urlop ojcowski. Sprzątający w domu, gotujący od czasu do czasu - ogólnie rzecz biorąc dzielący się obowiązkami domowo-rodzinnymi ze swoją kobietą. Kobieta też pracuje i stara się w pełni korzystać z wydrapanego pazurami równouprawnienia. Chce mieć w domu i "prawdziwego chłopa", co to wbije gwóźdź w ścianę, naprawi cieknący kran lub wyreguluje zawiasy w szafkach kuchennych, i czułego przyjaciela oraz kiedy potrzeba - ognistego kochanka.
Widzę następny obraz przedstawiający Mężczyznę Wykastrowanego Psychicznie, a przynajmniej tak się czującego. Przyczynę swojej kastracji upatruje w kobiecie, z którą dzieli życie. Bo ona osiąga sukcesy zawodowe, a on nie. Ona przejmuje stery w codziennym życiu i na urlopie, on tylko biernie się temu przygląda i skwapliwie na wszystko zgadza. Najbardziej kastruje go jej ambicja, pewność siebie i uparte dążenie do celu. Jeśli do tego dołączymy jasno komunikowane potrzeby erotyczne, to już istna kaplica. Chłop "pozbadnięty" przez babę. Tylko jakoś nie bardzo chce wyjść z tej pewnego rodzaju strefy komfortu.
Jest też Mężczyzna Misio. Taki, któremu ciągle coś strzyka i uniemożliwia podjęcie pracy. Od dłuższego, czasem bardzo długiego czasu, siedzi w domu, pierze, sprząta i gotuje. Chodzi z psem na spacerki i do weterynarza. Nieraz, mimo przejmującego bólu kręgosłupa, umyje okna. Ten wariant jest bardzo optymistyczny, gdyż bywa i tak, że Misio oprócz dźwigania jarzma bólu całego ciała, nie robi kompletnie nic. No i nie ma w tym kraju pracy dla ludzi z jego wątpliwym wykształceniem. Ale za to Misio przytuli, powie pieszczotliwie do swojej kobietki: "Kiciuniu", "Myszko" lub tak słodko zdrobni jej imię, że aż jej się ciepło na sercu robi. Misio zamiast udawania ogiera w łóżku, ukazuje szczerze całą swoją misiowatość. Jego kobieta zaś orze jak może, urabia się po łokcie, by utrzymać ze swoich trzech etatów całą rodzinę, a wiadomo, że zarobki kobiet są przeważnie żałosne, więc ona bez marudzenia przywdziewa zbroję i walczy na polu zawodowym jak rycerzyca. Przed koleżankami gra rolę zachwyconej swoją sytuacją osoby, a faceta przedstawia jako wspaniałego mężczyznę, który ciągle coś robi, by przychylić jej nieba.
Z kolei Samiec Alfa przede wszystkim rządzi. To typowy tradycjonalista. On ma zarabiać, ona ogarniać chatę i dzieci. Poza tym dobrze, gdy jest wykształcona, żeby nie robiła wiochy przy znajomych. Musi świetnie wyglądać mimo powicia potomstwa, ogromu swych babskich obowiązków. Może oczywiście pracować, a jakże. Przecież on nie jest żadnym troglodytą. Tylko niech przez to nie zaniedbuje życia rodzinnego i domu. Ma być ciepły obiad na stole, dzieci ładne i mądre, w łóżku ogień. No i kobieta musi koniecznie mieć klapki na oczach, dzięki czemu nie będzie zauważać żadnej rysy na wizerunku Samca Alfy.
Znam co najmniej po jednym przedstawionym układzie damsko-męskim. "Pacząc" widzę jeszcze wiele innych. I dochodzę do wniosku, że nie ma układów idealnych. Ktoś, kto mówi, że jego związek po kilkunastu latach jest pozbawiony wad, że nigdy się nie kłóci ze swoim partnerem i nie mają żadnych problemów - ten kłamie albo nie chce widzieć, jak się sprawy mają. Jak zatem wygląda szczęśliwy związek i czy taki w ogóle istnieje?
"Paczę, paczę" i widzę. Widzę i mężczyzn, którzy ulegli mentalnej, społecznej transformacji na przestrzeni ostatnich kilku dziesięcioleci, i takich, że się wyrażę - hołdujących wielowiekowej tradycji.
Widzę Mężczyznę jako figurę reprezentującą transformację. I jakiż on jest ten Mężczyzna Przetransformowany? Zaradny, pracowity, a jednocześnie nieobawiający się etykiety rozmamłanego tatuśka chodzącego na spacerki z niemowlakiem umoszczonym w wózku lub w nosidełku. Ogarniający finanse, pracujący, a jednocześnie idący na urlop ojcowski. Sprzątający w domu, gotujący od czasu do czasu - ogólnie rzecz biorąc dzielący się obowiązkami domowo-rodzinnymi ze swoją kobietą. Kobieta też pracuje i stara się w pełni korzystać z wydrapanego pazurami równouprawnienia. Chce mieć w domu i "prawdziwego chłopa", co to wbije gwóźdź w ścianę, naprawi cieknący kran lub wyreguluje zawiasy w szafkach kuchennych, i czułego przyjaciela oraz kiedy potrzeba - ognistego kochanka.
Widzę następny obraz przedstawiający Mężczyznę Wykastrowanego Psychicznie, a przynajmniej tak się czującego. Przyczynę swojej kastracji upatruje w kobiecie, z którą dzieli życie. Bo ona osiąga sukcesy zawodowe, a on nie. Ona przejmuje stery w codziennym życiu i na urlopie, on tylko biernie się temu przygląda i skwapliwie na wszystko zgadza. Najbardziej kastruje go jej ambicja, pewność siebie i uparte dążenie do celu. Jeśli do tego dołączymy jasno komunikowane potrzeby erotyczne, to już istna kaplica. Chłop "pozbadnięty" przez babę. Tylko jakoś nie bardzo chce wyjść z tej pewnego rodzaju strefy komfortu.
Jest też Mężczyzna Misio. Taki, któremu ciągle coś strzyka i uniemożliwia podjęcie pracy. Od dłuższego, czasem bardzo długiego czasu, siedzi w domu, pierze, sprząta i gotuje. Chodzi z psem na spacerki i do weterynarza. Nieraz, mimo przejmującego bólu kręgosłupa, umyje okna. Ten wariant jest bardzo optymistyczny, gdyż bywa i tak, że Misio oprócz dźwigania jarzma bólu całego ciała, nie robi kompletnie nic. No i nie ma w tym kraju pracy dla ludzi z jego wątpliwym wykształceniem. Ale za to Misio przytuli, powie pieszczotliwie do swojej kobietki: "Kiciuniu", "Myszko" lub tak słodko zdrobni jej imię, że aż jej się ciepło na sercu robi. Misio zamiast udawania ogiera w łóżku, ukazuje szczerze całą swoją misiowatość. Jego kobieta zaś orze jak może, urabia się po łokcie, by utrzymać ze swoich trzech etatów całą rodzinę, a wiadomo, że zarobki kobiet są przeważnie żałosne, więc ona bez marudzenia przywdziewa zbroję i walczy na polu zawodowym jak rycerzyca. Przed koleżankami gra rolę zachwyconej swoją sytuacją osoby, a faceta przedstawia jako wspaniałego mężczyznę, który ciągle coś robi, by przychylić jej nieba.
Z kolei Samiec Alfa przede wszystkim rządzi. To typowy tradycjonalista. On ma zarabiać, ona ogarniać chatę i dzieci. Poza tym dobrze, gdy jest wykształcona, żeby nie robiła wiochy przy znajomych. Musi świetnie wyglądać mimo powicia potomstwa, ogromu swych babskich obowiązków. Może oczywiście pracować, a jakże. Przecież on nie jest żadnym troglodytą. Tylko niech przez to nie zaniedbuje życia rodzinnego i domu. Ma być ciepły obiad na stole, dzieci ładne i mądre, w łóżku ogień. No i kobieta musi koniecznie mieć klapki na oczach, dzięki czemu nie będzie zauważać żadnej rysy na wizerunku Samca Alfy.
Znam co najmniej po jednym przedstawionym układzie damsko-męskim. "Pacząc" widzę jeszcze wiele innych. I dochodzę do wniosku, że nie ma układów idealnych. Ktoś, kto mówi, że jego związek po kilkunastu latach jest pozbawiony wad, że nigdy się nie kłóci ze swoim partnerem i nie mają żadnych problemów - ten kłamie albo nie chce widzieć, jak się sprawy mają. Jak zatem wygląda szczęśliwy związek i czy taki w ogóle istnieje?


Zapraszam na mojego bloga
OdpowiedzUsuńŚwietny wpis. Kategoryzacja bezbłędna ;)
OdpowiedzUsuńJakże trafną jesteś obserwatorką rzeczywistości! I to wszystko bez dyplomu z psychologii :-)
OdpowiedzUsuńNo i wreszcie. Wreszcie mogę napisać komentarz mojej ulubionej Pani. :)
OdpowiedzUsuńFrau, jak zawsze w punkt! Tak dalej. Uśmiałam się z misia i kastracji.
A może się przekonam do tego Blogspota?